Wydawca treści Wydawca treści

Powrót

ASG lekiem na ADHD

Mikołaj jest zwykłym dwudziestolatkiem, który po ukończeniu kursu zawodowego zorganizowanego przez MCK w Namysłowie znalazł pracę. Nie zawsze jednak było tak łatwo. Mikołaj cierpi bowiem na ADHD, czyli zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi, które zdiagnozowano u niego dopiero w ostatniej klasie szkoły podstawowej.

Cześć Mikołaj, powiedz proszę naszym czytelnikom kilka słów o sobie.

Cześć, jestem Mikołaj, do niedawna - „zakała rodziny” (śmiech). Teraz już mogę się z tego śmiać, ale w wieku szkolnym wcale nie było mi do śmiechu...

 

Dlaczego?

Wyobraź sobie nastolatka, który w ciągu 45 minut lekcji potrafi jednocześnie wiercić się na krześle, machać rękoma, odpowiadać nie pytany, dokuczać innym dzieciom, psuć różne rzeczy, a do tego wszystkiego sprawiać wrażenie, że nie słucha nauczycielki. Skutkowało to wizytą u wychowawcy, pedagoga szkolnego, psychologa, dla których byłem po prostu źle wychowanym, krnąbrnym uczniem. Poprzez to jak byłem postrzegany otrzymywałem często zaniżone oceny od nauczycieli. Moja nadpobudliwość, chęć zwrócenia na siebie uwagi, impulsywność i wiele innych cech związanych z ADHD powodowała, że byłem nielubiany i nieakceptowany przez rówieśników.

 

A jak wyglądały Twoje relacje rodziną?

W domu było jeszcze „ciekawiej” niż w szkole (śmiech). Ciągłe wyrzuty rodziców, że „oni sobie żyły wypruwają dla mnie, a ja jestem leń i nierób…”, „zobacz na swojego młodszego brata jak dobrze się uczy…”, odrzucenie przez rówieśników, powodowały narastającą agresję, z którą nie potrafiłem sobie sam poradzić. Pobite szklanki i talerze, powyrywane drzwiczki z mebli kuchennych, dziury w ścianach od kopniaków to tylko nieliczne pamiątki po „moim przyjacielu ADHD”. Długo mógłbym jeszcze opowiadać…

 

Co się wydarzyło, że udało Ci się zapanować nad „swoim przyjacielem ADHD”?

Odpowiedź jest banalna. W ostatniej klasie szkoły podstawowej, dzięki determinacji babci, trafiłem do kolejnego lekarza, który jako jedyny prawidłowo zdiagnozował moją chorobę i zaczął ją leczyć. Dodatkowo podpowiedział mi, że sport jest doskonałym sposobem na wyładowanie energii, której miałem w nadmiarze. Od tej wizyty na stałe w moim domu zamieszkała gruszka do boksowania. Zmiany zaczęły być zauważalne dość szybko, jednak ze względu na odrzucenie kolegów w podstawówce miałem problem z integracją z grupą zarówno w gimnazjum, jak i zawodówce.

 

To stąd ASG czyli airsoft?

Tak. Airsoft to tańsza odmiana paintballa, taka dla młodych chłopaków bez kasy. W zawodówce zaprzyjaźniłem się z chłopakiem, który się w to bawił. To on namówił mnie na pierwszą strzelankę, która mnie wciągnęła. Niektórzy mówią - stary chłop a po lesie biega i strzela kulkami. To nie jest tak. ASG po pierwsze daje mi to co u ADHD-owców najważniejsze, czyli wysiłek fizyczny pozwalający rozładować napięcie. Dodatkowo airsoft nauczył mnie tego, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewał: cierpliwości i koncentracji. W końcu jeśli nie posiedzę cicho w krzakach i dobrze nie wyceluję nie mam szans na ustrzelenie przeciwnika (śmiech). Poza tym mam to czego mi w życiu najbardziej brakowało – akceptację grupy i prawdziwych przyjaciół.

 

Dlaczego zgodziłeś się na ten wywiad?

Z bardzo prostego powodu. Zbyt dużo w życiu przecierpiałem i straciłem przez to, że nikt nie rozpoznał u mnie ADHD w dzieciństwie. Mam nadzieję, że osoby które to przeczytają, nawet jeśli nie mają u siebie takich objawów, to pomogą swojemu koledze lub koleżance, bo pomyślą, że to być może nie „rozwydrzony bachor”, ale osoba z ADHD.

 

Co dało Ci jeszcze ASG?

Do naszej grupy airsoftowej należą też osoby dorosłe, które mają rodziny, pracują, prowadzą tzw. normalne  życie. To oni przekonali mnie, że warto podnieść swoje kwalifikacje i znaleźć pracę. I mieli rację! Po ukończeniu szkolenia nie musiałem długo czekać na rozmowę kwalifikacyjną. Mam pracę, która oprócz pieniędzy daje mi satysfakcję i poczucie stabilności. Najważniejsze jednak jest to, że teraz potrafię odnaleźć się w grupie i zahamować napady agresji.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Autor: Ilona Różniecka – specjalista ds. rozwoju zawodowego MCK Namysłów

Źródło: opracowanie własne wywiadu na podstawie bezpośredniej rozmowy z Mikołajem – uczestnikiem szkolenia zorganizowanego przez MCK Namysłów

Zdjęcia: Mikołaj podczas gier airsoftowych