Wydawca treści Wydawca treści

Powrót

Osiągnąłem to co chciałem, ciężko na to pracowałem

Uczestnik OHP, młodszy chorąży sztabowy Dariusz Baran po latach opowiada, co osiągnął i jak zmieniło się jego życie dzięki uczestnictwu w OHP.

Co skłoniło Cię do przyłączenia się do szeregów OHP?

Pochodzę z rozbitej rodziny. Ojciec odszedł od nas gdy miałem 6 lat. Mama ciągle pracowała starając się zapewnić nam utrzymanie. Moje życie całkowicie odwróciło się do góry nogami po śmierci mojej babci. Zawsze była dla mnie ostoją. Wtedy zacząłem żyć po swojemu. Ukończyłem tylko sześć klas szkoły podstawowej. Nauka nie była wówczas tym, co mnie interesowało. O Ochotniczych Hufcach Pracy usłyszałem od rówieśników, którzy już tam byli. Moja mama nie chciała, żebym był w OHP i nie wyraziła na to zgody. Dopiero w chwili, gdy stałem się pełnoletni w 1984 roku dołączyłem do Ochotniczych Hufców Pracy.

Jak wyglądało  Twoje życie w szeregach OHP?

Uczestnictwo w OHP otworzyło mi wiele możliwości na dalsze życie.Myślę, że dużym sukcesem jest fakt, że ukończyłem szkołę podstawową i podjąłem naukę w szkole zawodowej. Moja edukacja w Ochotniczym Hufcu Pracy odbywała się w latach 1984-1988. Brałem czynny udział w życiu hufca. Grałem na gitarze basowej. Przyłączając się do szeregów OHP byłem zwykłym, młodym chłopakiem, który nie wiedział, co chce w życiu robić. W miarę upływu czasu stałem się odpowiedzialnym człowiekiem. Po ukończeniu OHP kontynuowałem naukę w Szkole Chorążych Wojsk Inżynieryjnych. Wiedziałem, że ciężko jest się tam dostać. Jednak przygotowanie, jakie nabyłem podczas pobytu w OHP bardzo mi w tym pomogło. Byłem przyzwyczajony do noszenia munduru, codziennej musztry, zbiórek. To właśnie było moim największym walorem. Inni nie dali sobie rady. Niestety nie obeszło się bez problemów z nauką. Bardzo wiele trudności miałem z językiem niemieckim oraz chemią. Tablica Mendelejewa była dla mnie „czarną magią”. Dzięki pomocy kolegów, mojemu uporowi i wielu nieprzespanych nocach poświęconych na naukę, nadrobiłem zaległości z tych przedmiotów.

Czy były w Twoim życiu momenty, w których chciałeś z tego wszystkiego zrezygnować?

Były takie momenty. Myślę, że jest to nieuniknione i prędzej czy później każdego z nas dopada zniechęcenie. Dopingowała mnie mama. Było to dla mnie bardzo ważne. Wcześniej była przeciwna mojemu przystąpieniu do hufca. Stwierdziła jednak, że się zmieniłem i stałem się odpowiedzialny.

Jakie były Twoje dalsze losy zawodowe?

Szkołę Chorążych Wojsk Inżynieryjnych ukończyłem na 7 miejscu. Jeżeli człowiek chce, może wszystko! Z wojskiem byłem związany od 1988. W Siłach Powietrznych służyłem od 1991 roku. Byłem dowódcą plutonu Sił Powietrznych w JW 3271 14 Batalionu Remontu Lotnisk w Elblągu. Dowodziłem pięcioma sierżantami oraz trzydziestoma żołnierzami. Myślę, że bardzo dużo osiągnąłem. Świadczy o tym przede wszystkim stopień wojskowy, do którego doszedłem - młodszy chorąży sztabowy. Wszystkie lata spędzone w wojsku wspominam miło. Robiłem to co chciałem robić w życiu, spełniłem się zawodowo.

A czy życie prywatne było równie owocne jak zawodowe?

Jeżeli chodzi o życie prywatne to niestety nie było tak kolorowo. Moje pierwsze małżeństwo nie przetrwało próby, jaką była rozłąka związana z częstymi wyjazdami na poligony. Przez większą część roku nie było mnie w domu.

Czy mimo to udało Ci się poukładać życie prywatne?

Tak. Od 10 lat jestem szczęśliwy z drugą żoną i synkiem. To dla nich zrezygnowałem ze służby na lotnisku w Poznaniu. Nie chciałem żyć na odległość z rodziną.

Czy pomimo osiągnięcia tak wielkiego sukcesu zawodowego kontynuujesz karierę zawodową?

Nie, niestety rozwiązano moją jednostkę. Dostałem propozycję pracy na jednym z lotnisk wojskowych w Poznaniu - Krzesiny. Miałem być dowódcą plutonu wartowniczego. Propozycje odrzuciłem. Uznałem, że nie będzie to dla mnie awans zawodowy. Odszedłem na emeryturę wojskową po 26 latach służby.

Czym  zajmujesz się na emeryturze?

Pożegnanie z pracą zawodową było dla mnie trudnym etapem w życiu. Przez długi czas nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Nie mogłem się odnaleźć. Postanowiłem się przekwalifikować. Zrobiłem kursy na ciężki sprzęt budowlany i zacząłem szukać pracy. Teraz jeżdżę na ładowarkach na wysypisku śmieci. Nie jest to szczyt moich marzeń, ale nie chcę siedzieć bezczynnie.

Czym zajmujesz się w wolnym czasie, masz jakieś hobby?

Największą moją pasją jest fotografia. Poświęcam dużo czasu temu zajęciu. Poza robieniem zdjęć pasjonuję się techniką oraz historią fotografii. Najbardziej lubię zdjęcia reportażowe. Wielokrotnie brałem też udział w konkursach fotograficznych i to z kilkoma sukcesami na koncie.

Czy uważasz , że bycie uczestnikiem OHP pomogło Ci w życiu?

Z perspektywy czasu śmiało mogę powiedzieć, że wszystko co osiągnąłem w życiu w dużej mierze zawdzięczam OHP.

Czy jesteś człowiekiem szczęśliwym?

Osiągnąłem w życiu wszystko co chciałem. Mam kochającą żonę i synka. Mam dom, działkę za miastem i pasje, które realizuję. Spełniłem się także zawodowo.