Wydawca treści Wydawca treści

Powrót

Wpływ rodziny na samoocenę młodego człowieka

Rozwój samooceny człowieka jest ściśle związany z wychowaniem, jakie wyniósł z domu. Rodzina, jako podstawowa instytucja społeczna, powinna wpływać i kształtować osobowość dziecka. W czasach pogoni za pracą, finansami, karierą, coraz mniej uwagi możemy poświęcić na wspólną zabawę, spacer czy wysłuchanie problemów naszych pociech.

Dorosły człowiek dobrze wie, jaką rolę odgrywają środki materialne, ale wie również, chociaż nie zawsze o tym pamięta, że nie można za nie nabyć wszystkiego, jak chociażby przyjaźni czy uczuć. Nie można sobie kupić prawdziwych przyjaciół, jak mówił Lis w Małym Księciu. Nie można kupić radości. Można jedynie usiłować ją sobie „sprawić”, ale bez umiejętności jej przeżywania, będzie to zawsze tylko namiastka.

Nastolatek bombardowany przez media, reklamy, opinie rówieśników, tworzy sobie pewien wzorzec zachowania. Reklamy pokazują obraz beztroskiej młodzieży. Każdy ma super telefon komórkowy, wszystkie dziewczyny na dyskotekach są zgrabne i ładne, a chłopcy przystojni i na luzie. Młodzi szaleją, nie mają trosk i zmartwień. Rodzice widzą w nich przyszłego Mozarta, Wyspiańskiego, Lewandowskiego. Często stawiane są dziecku zbyt wygórowane wymagania; rodzice „dorabiają” do dziecka teorię o wybitnych uzdolnieniach lub też mylą zdolności swoich pociech z talentem. Nastolatek zaczyna porównywać ten idealny obraz ze sobą. Najczęściej ten „własny” przegrywa. Nie jestem taka ładna, nie jestem taki mądry, nie mam takich ubrań a moja cera nie odpowiada telewizyjnej normie. Młodzież wolno ucieka w swój zamknięty świat, zamyka się w sobie albo próbuje dorównać do wzorca. Często widzimy rozkrzyczanych młodych ludzi mówiących wyreżyserowanym slangiem, którzy za wszelką cenę chcą być inni niż w rzeczywistości. Rodzice z wolna przyjmują do wiadomości, że tak musi być, że ich autorytet jest coraz mniejszy. Warto wtedy zastanowić się nad powrotem „instytucji” babci i dziadka, cierpliwych, wyrozumiałych, wsłuchujących się w problemy swoich wnucząt.

Na temat samooceny dziecka napisano wiele prac. Wyróżnia się różne podziały samoocen, ze względu na: wpływ środowiska zewnętrznego, kryteria trafności, poziom, rozbieżności. W swoim artykule przedstawię parę przykładów „cudownych dzieci”. Wyjaśnię jaką cenę musieli zapłacić żeby sprostać wymaganiom rodziców.

Samoocena tworzy się przez całe życie jednostki, ale najbardziej ważny jest rozwój w okresie dzieciństwa i dorastania. Dzieciństwo to okres poznawania świata, relacji zachodzących między człowiekiem a przyrodą. Badania wykazały, że trzydzieści trzy procent umiejętności szkolnych osiemnastolatka osiągane jest do szóstego roku życia, a czterdzieści dwa procent pomiędzy szóstym a trzynastym rokiem. Pozostałe dwadzieścia pięć procent, w okresie od trzynastu do osiemnastu lat. Małe dzieci są dla siebie najlepszymi pedagogami, natomiast rodzice są dla nich najlepszymi pierwszymi nauczycielami.

Przykładem, gdzie pierwsze lata życia dzieci były zdominowane przez surowe, patologiczne wychowanie, jest historia trzech sióstr: Zuzy, Sofi i Judit z Węgier. Ich ojciec od najmłodszych lat zmuszał je do nauki gry w szachy. Dziewczęta nie chodziły do szkoły razem z innymi dziećmi, a egzaminy zdawały eksternistycznie. Tata Polgar zatrudnił najlepszych węgierskich trenerów, psychologów i psychoterapeutów. Siostry pracowały po 8-9 godzin dziennie. Zuza i Sofi szybko osiągnęły bardzo wysoki poziom gry w szachach kobiecych. Najstarsza została mistrzynią świata a Sofi arcymistrzynią. Jednakże w spotkaniach z szachistami najczęściej ponosiły porażki. Ich „zaprogramowanie” i samoocena nie przewidywała pokonania takiego progu. Inaczej potoczyła się kariera Judit. Ojciec zabronił jej grać z kobietami, mogła brać udział tylko w turniejach męskich. Szachistka jest w pierwszej dziesiątce najlepszych szachistów świata. Stała się postrachem arcymistrzów. Niestety, wszystkie siostry są samotne, nie mają przyjaciół ani bliskich znajomych. Sofi wycofała się z aktywnej gry a Judit skonfliktowana jest z węgierską federacją szachową.

Drugi przykład pochodzi również ze środowiska szachowego. Rustam Kamski, Tatar z pochodzenia samotnie wychowuje syna Gatę. Po wyjeździe z ZSRR do USA Kamski całkowicie odizolował syna od świata. Nie wolno mu było rozmawiać z przeciwnikiem po rozegranej partii. Ojciec sprowadził do siebie trzynastoletnią dziewczynkę, która miała być przygotowywana do roli przyszłej żony dla Gaty. Siostra Rustama wpajała młodej kandydatce na żonę całkowitą lojalność wobec przyszłego męża. Ciekawostką jest to, że przez cztery lata „nauki” młodzi nie mogli widywać się ze sobą. Dzisiaj Gata to człowiek, który praktycznie nie potrafi rozmawiać z rówieśnikami, jest pełen kompleksów, zastraszony, całkowicie zdominowany przez ojca. Jedyne co potrafi to grać w szachy. Ostatnio Gata podjął pierwszą samodzielną decyzję. Rzuca grę w szachy i podejmuje studia medyczne.

Biografowie „cudownych dzieci” podkreślają cechy, które odróżniają je od rówieśników, „zbliżają” za to do dorosłych. Nie lubią zabawy, natomiast wykazują ogromny zapał do pracy. Czas na wypoczynek poświęcają na naukę. W tym świecie na opak, studia są zabawą i rozrywką. Taki opis pasuje do życiorysów wielu znanych ludzi kultury, sztuki, literatury i filozofii. Stanisław Ignacy Witkiewicz-Witkacy to klasyczny przykład. Niekonwencjonalne wychowanie przez ojca, obcowanie przez całe dzieciństwo z dorosłymi, izolacja od rówieśników, nieszczęśliwa miłość do dużo starszej Ireny Solskiej, wspaniałe życie artystyczne a jednocześnie skłócenie z otoczeniem i samobójcza śmierć. Bergman, Kirkegaard, Leśmian, Hłasko, Stachura, Wojaczek – to ludzie, którzy nie mogli wyrzucić z pamięci swoich smutnych doświadczeń z dzieciństwa.

Autor: Mirosław Jakima