Wydawca treści Wydawca treści

Powrót

Zainteresowania pozazawodowe jak kropka nad i...

Dorosły człowiek po założeniu rodziny rozpoczyna balans między dwoma biegunami: pracą i domem, starając się nie zaniedbywać żadnej z tych sfer. Czy w obliczu powszechnego braku czasu ktoś z nas choćby myśli o zainteresowaniach pozazawodowych? Czy to strata czasu czy też mogą one pozytywnie oddziaływać na naszą pracę i życie rodzinne? A może hobby jest dobre dla młodzieży zanim dorosłość przytłoczy nadmiarem obowiązków? - wywiad z Dariuszem Kurzajewskim i Grażyną Panaś

Wywiad z Dariuszem Kurzajewskim i Grażyną Panaś 

Dorosły człowiek po założeniu rodziny rozpoczyna balans między dwoma biegunami: pracą i domem, starając się nie zaniedbywać żadnej z tych sfer. Czy w obliczu powszechnego braku czasu ktoś z nas choćby myśli o zainteresowaniach pozazawodowych? Czy to strata czasu czy też mogą one pozytywnie oddziaływać na naszą pracę i życie rodzinne? A może hobby jest dobre dla młodzieży zanim dorosłość przytłoczy nadmiarem obowiązków?

Darek ma 25 lat i pracuje w prężnie rozwijającej się firmie produkującej reklamy telewizyjne. W związku od 2 lat, tata 1,5 rocznej Hani. Od rozpoczęcia studiów mieszka w Warszawie, do której przeniósł się z Lublina. Jeszcze na studiach trafił do korporacji. 

Marta Kalinowska-Szczudło: Dariuszu kiedy zaczęła się twoja przygoda ze sportem?

Dariusz Kurzejewski: Wszystko zaczęło się pod koniec studiów. Wcześniej w  Lublinie młodzi ludzie nie uprawiali sportu. Wolny czas spędzało się w knajpkach, na świeżym powietrzu, ale raczej na błogim lenistwie. Dopiero w Warszawie zetknąłem się z modą na uprawianie sportu

MK-S: Jak myślisz z czego to wynika?

DK: W dużych miastach triumfy święcą kluby, w których zapracowani w korporacjach jappies mogą zrelaksować się grając w sqasha czy wspinając się po specjalnie przygotowanych ściankach. Też trafiłem tam zmęczony siedzeniem za biurkiem albo wielogodzinnym ślęczeniem w studio. Członkostwo w takim klubie samo w sobie nobilituje, ale ja połknąłem bakcyla naprawdę i szybko przeniosłem się to do klubu sportowego dla amatorów. Tam mogłem liczyć na prawdziwe treningi i poznałem innych zakochanych w dwóch kółkach.

MK-S: Jak się domyślam poświęcałeś na treningi dużo czasu. Odbiło się to na twojej pracy zawodowej?

DK: Nie zaniedbywałem nigdy obowiązków w pracy. Czasowo wyrabiałem się ze wszystkim. Ale zauważyłem, że gdy przestałem wychodzić z kumplami z pracy na te ich pseudo sportowe wieczory i zacząłem podchodzić do kolarstwa poważnie, moje notowania w firmie spadły. Bardzo wtedy zaczęły się dla mnie liczyć zasady fair play, tak nam wtłaczane w sporcie i zacząłem zwyczajnie źle się czuć w atmosferze niezdrowej konkurencji, która w korporacji była czymś normalnym.

MK-S: A zauważyłeś jakieś pozytywne zmiany pozazawodowego hobby?

DK: Sport pomógł mi odkryć w sobie lidera. Zaczął we mnie kiełkować bunt przed podporządkowaniem się. W trasie jestem sobie sterem i okrętem. Zrozumiałem, że praca w korporacji nigdy nie pozwolił mi rozwinąć skrzydeł.

MK-S: Kolarstwo wpłynęło na ciebie aż tak silnie?

DK: Myślę, że jakakolwiek by to była pozazawodowa pasja to efekt byłby podobny. Kolarstwo poza tym, że lepiej poznałem siebie, pozwoliło mi spojrzeć na swoja karierę z boku, ze zdrowego dystansu. Celem większość kumpli z firmy był świetnie zrealizowany projekt, podwyżka, awans. Żyli od wakacji do wakacji. Oczywiście nawet one musiały być lepsze niż wakacje kolegi. Ten wyścig przestał mnie interesować, bo miałem już swój , inny.

MK-S: Wybrałeś sport?

DK: W pewnym sensie. Odszedłem z korporacji. Znalazłem inną pracę, gdzie mogę lepiej wykorzystywać swoje predyspozycje.

MK-S: Obawiam się, że nie wszyscy potrafiliby zdecydować się na tak radykalne zmiany.

DK: Ja nie zachęcam nikogo do rewolucji. Czasem nie ma potrzeby, by coś zmieniać. Warto jednak moim zdaniem poza pracą mieć dla siebie coś jeszcze, co pozwoli się oderwać, pozytywnie zmęczyć lub odwrotnie, odpocząć.

MK-S: A jak godzisz pasję z niedawno założoną rodziną?

DK: Dzięki rygorowi treningów jestem bardziej zorganizowany i pojawienie się w moim życiu żony i dziecka nie zaburzyło równowagi. Czas musi się znaleźć i znajduje się.

MK-S: Dziękuję Ci za poświęcony czas.

Przykład Darka pokazuje jak zupełnie nie związana z pracą pasja może mieć wpływ na przebieg ścieżki kariery. Może się okazać, że nasze preferencje w stosunku do sportów zespołowych czy indywidualnych znajdują odzwierciedlenie w tym czy lepiej będziemy czuli się w pracy w grupie czy w pojedynkę. Sport w pozytywy sposób oddziałuje na kształtowanie cech osobowości takich jak samodyscyplina, konsekwencja w działaniu przydatnych również na polu zawodowym, jak i umiejętność organizowania sobie czasu potrzebna by jak najlepiej dzielić go miedzy pracę i rodzinę.

Zainteresowania pozazawodowe mogą także być doskonałe jako uzupełnienie lub odskocznia od pracy i życia rodzinnego, jako pozytywny sposób „ładowania baterii". Ci, którzy potrafią zachować w swym życiu miejsce dla własnych pasji są bardziej zdystansowani i zdroworozsądkowo podchodzą do pojawiających się problemów. Taki stosunek pozwala uchronić się przed różnymi frustracjami, jakie niesie dzień powszedni oraz przed wypaleniem zawodowym. Zadowolony z siebie, realizujący się na różnych polach pracownik może z większą energią i entuzjazmem realizować zadania w miejscu pracy wszak, jak mówi przysłowie, „nie sama pracą człowiek żyje".

Autor: Marta Kalinowska-Szczudło pośrednik pracy PPP OHP w Iławie