Wydawca treści Wydawca treści

Powrót

Zarabianie przez Internet – czy to bezpieczne?

Niemal każdy z nas zastanawiał się, czy można zarobić w sieci. Nie raz pewnie wiele osób przekonywało was, że to niemożliwe, że to naciąganie. Nie dziwię się im. Nie dziwię się również wam, jeśli im wierzycie. Ja jednak postanowiłam zgłębić ten temat i podzielić się z wami swoimi spostrzeżeniami.

Pamiętaj o trzech rzeczach

Po pierwsze: żeby zarobić, trzeba dokładnie wiedzieć jak to zrobić. Najbardziej wiarygodnym źródłem byłaby zaufana osoba, która spróbowała i jej się udało. Po drugie: zarabianie w sieci nie będzie łatwe i kokosów z pewnością nie przyniesie. Zyski osiągają jedynie ci, którzy zajmują się tym zawodowo. Wam może się jedynie poszczęścić, ale to tylko „wyjątkowy łut szczęścia”, jak gra w totolotka. Dzisiaj wam się uda, ale jutro możecie stracić. No i w końcu po trzecie: bądźcie czujni, ostrożni, rozważni, jednym słowem nie dajcie się nabrać.

Klikasz i zarabiasz?

„Dobrze płatna praca przez internet”, „Zarób 2 tysiące złotych miesięcznie, wysyłając e-maile” – takie kuszące propozycje można znaleźć niemal na wszystkich stronach z ogłoszeniami. Będziemy siedzieć w domu, poklikamy trochę i do tego jeszcze zarobimy kasę. Chyba w to nie uwierzycie?

Zastanówcie się, po co ktoś zlecałby wysyłanie e-maili? Może robić to sam. Ok, powiedzie, że ma miliony e-maili do wysłania, czasowo nie wyrabia. A od czego są informatycy, programiści? Liczba wysłanych wiadomości przez was w ciągu nocy czy doby, to dla zawodowego komputerowca 10-15 minut roboty. Więc dlaczego namawiają nas na tą pracę?

Bo kiedy przyjmiemy ich zlecenie, dostaną adres naszego komputera, który dopisany będzie do „czarnej listy”. Od tej pory, my, nie oni, będziemy odpowiadać za spamowanie. No chyba, że chcecie zostać spamerami. Nikt was nie będzie lubił, a „oni” wyprą się jakiejkolwiek odpowiedzialności. A pieniądze? Jakie pieniądze?

Podobnie ma się sprawa z czytaniem e-maili. Ile przeczytacie – tyle zarobicie? Nie do końca! Pamiętajcie, że „oni” decydują komu i ile wiadomości wysyłają. Zawarliście jednak umowę, podaliście dane i adres waszego komputera jest już w zasięgu ich ręki.

Same negatywy?

Wierzę jednak w ludzi. Dlatego nie zniechęciłam się i szukałam dalej. Trafiłam na „programy partnerskie.” Początkowo podchodziłam do tego z dystansem. Kiedy zagłębiłam się w lekturę regulaminu, okazało się, że w tym wypadku warto spróbować. Dlaczego? Ponieważ partnerem dla was będą firmy duże, znane na rynku, działające od lat z nieposzlakowaną opinią. Zbyt dużo mają do stracenia. Są to np. banki.

Nie dadzą wam one oczywiście zarobić milionów i rzecz jasna stawiają pewnie warunki. Musicie posiadać własną stronę internetową i być dostępnym niemal cały czas. Wasza strona musi być ciekawa, taka, którą odwiedzi jak najwięcej osób. Jednym słowem, powinna być cały czas aktualizowana. Bo właśnie na niej pojawią się banery i reklamy waszego „partnera”. Im więcej osób kliknie na nie tym więcej zarobicie.

Przed podjęciem decyzji o zarabianiu w sieci warto więc się zastanowić nad wyborem partnera i nad tym, ile osób jesteście w stanie przekonać do zakupu jego usług, kliknięcia w baner reklamowy lub link. Nie róbcie niczego pochopnie. Partnerów wybieramy my, nie oni nas. A w internecie jest ich coraz więcej.

Wybór z głową

Zagrożeń w sieci jest wiele. Przed podjęciem konkretnej sprawdźcie, kim jest wasz przyszły zleceniodawca. Starajcie się śledzić trendy panujące w internecie. Znalezienie satysfakcjonującej pracy w sieci nie będzie łatwe, ale z pewnością też nie jest to niemożliwe.

Życzę wytrwałości i powodzenia!

Autor tekstu: Agnieszka Kwiecień, pośrednik pracy, PPP Radomsko