Asset Publisher Asset Publisher

Back

Szukając pracy - znalazła biznes

Kępice to niewielkie miasteczko w województwie pomorskim, liczące niespełna cztery tysiące mieszkańców. Największą bolączką jest dotkliwie doskwierające wszystkim bezrobocie. Jedną z mieszkanek Kępic jest Aneta Religa – absolwentka słupskiej jednostki 11-19 HP.

Aneta ukończyła Zasadniczą Szkołę Zawodową i pomyślnie zdała egzamin czeladniczy w zawodzie fryzjer. Po trzech latach nauki nadszedł czas na usamodzielnienie się i wykorzystanie nabytych umiejętności. Dziewczyna na próżno odwiedzała lokalne zakłady fryzjerskie. W żadnym nie było wolnych miejsc pracy. Powoli stygł entuzjazm i pozytywne nastawienie Anety. Przez długie tygodnie, w zaciszu domu rodziców, przeżywała frustracje i rozczarowanie. W jej rodzinnej miejscowości nie było też pracy w żadnym innym zawodzie. Dziewczyna poddała się. Podjęła decyzję o zarejestrowaniu się w słupskim Urzędzie Pracy. Podczas rozmowy z urzędniczką dowiedziała się o możliwości otrzymania dofinansowania, gdyby chciała założyć własną firmę. Czy spełniała warunki? Na pewno. Ale najważniejszy był pomysł na nowy biznes. Do domu wróciła z plikiem  ulotek i informatorów. Zwołała naradę rodzinną. Bardzo chciała pracować w swoim zawodzie, zacząć zarabiać, by móc trochę odciążyć rodzinę. Pomysł podrzuciła starsza siostra Anety – założymy nasz własny mały zakład fryzjersko – kosmetyczny. Jak się okazało, od pomysłu do realizacji wcale nie jest tak długa droga. Biznesplan pomogła napisać krewna, obie dziewczyny miały potrzebne kwalifikacje. Miejsce na  lokal miały po zagospodarowaniu i urządzeniu niewielkiej części piwnicy. Otrzymawszy dofinansowanie na założenie własnej działalności gospodarczej, zakupiły niezbędny sprzęt. Ważny był jeszcze pomysł na zachęcenie klientów do odwiedzin właśnie w zakładzie „Sisters". Zachętą były rozmaite promocje. A to na darmowe strzyżenie przyjaciela/przyjaciółki/siostry/brata, promocja darmowego zabiegu kosmetycznego jako bonusu do strzyżenia. Codziennie na szybie zakładu pojawiały się nowe  propozycje promocji. Niezłą reklamę zrobili też znajomi na profilu społecznościowym. Ale najskuteczniejsze było polecanie ich usług przez zadowolone klientki i klientów. Przetrwawszy początkowy zastój, dziewczyny mogły zainwestować w kursy, doskonaląc swoje umiejętności. Po roku mogły powiększyć zakład i zatrudnić nową pracownicę.

Aneta, zapytana dziś o swoją drogę do sukcesu, odpowiada:

- Udało mi się. Ale  samo nie przyszło. Cieszę się, ze pracuję w moim wymarzonym zawodzie, ale też wiem, że muszę się wciąż dokształcać. Dlatego podjęłam naukę w zaocznym Technikum Fryzjerskim.  Po podjęciu decyzji o założeniu własnego biznesu nie miałam złudzeń, że sukces przyjdzie od razu. Miałam wiele cierpliwości, ciężko pracowałyśmy z siostrą, prześcigając się w pomysłach na nowe promocje i przyciągnięcie klientów. Najskuteczniejsza ze wszystkich reklam okazała się siła poczty pantoflowej. Gdybym mogła cofnąć czas, dokładniej przyglądałabym się, jak funkcjonują zakłady fryzjerskie w miejscach, gdzie odbywałam praktyki zawodowe. Czerpałabym z pewnością więcej nauki nie tylko w  sferze sztuki fryzjerskiej, ale też przypatrywałabym się: jak powinien wyglądać salon fryzjerski, jak funkcjonuje praca zespołu. Nigdy nie żałowałam decyzji o założeniu własnego biznesu.

Absolwentce słupskiej jednostki OHP udało się. Dzięki jej determinacji, pracowitości, a przede wszystkim trafionemu pomysłowi na własną przyszłość zawodową. Oczywiście zawsze istnieje ryzyko niepowodzenia. Przedsięwzięcie jest okupione ogromnym trudem i stresem. Wiara w siebie i własne możliwości pozwoliły Anecie zaistnieć na rynku pracy. Nabyte w toku praktyk zawodowych umiejętności dały pewność, że dobrze potrafi wykonywać swój fach.

 

Autor: Elżbieta Gierke - St. Wychowawca 11-19 HP Słupsk


Web Content Display Web Content Display