Публикатор Публикатор

Назад

Śmieciowa praca

Ostatnio coraz częściej słyszy się o „umowach śmieciowych”. Krzywdzą pracowników i psują rynek pracy, na dodatek ograniczają wpływy do ZUS. Czym są tzw. śmieciówki i czy faktycznie trzeba się ich bać?

Medialna i społeczna dyskusja o „umowach śmieciowych” trwa w najlepsze. Odkąd termin ten pojawił się w powszechnym obiegu mówią o nim wszyscy: politycy, publicyści i związkowcy. Mówią zazwyczaj źle, zresztą sama nazwa wywołuje jednoznacznie negatywne skojarzenia. Co kryje się pod tym określeniem i dlaczego alternatywne formy zatrudnienia wywołują tyle emocji?

Zgodnie z kodeksem pracy, pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę. Wykonywanie pracy na podstawie umów cywilnoprawnych, czyli np. umowy zlecenia lub umowy o dzieło sprawia, że osoba, której to dotyczy nie jest objęta przepisami kodeksu pracy.

Co to oznacza w praktyce? Pracownikowi, w związku z zatrudnieniem, przysługują konkretne uprawnienia i przywileje. Kodeks pracy określa ramowe zasady odnoszące się do czasu pracy, wynagrodzenia, prawa do odpoczynku a także reguluje uprawnienia związane z rodzicielstwem i niezdolnością do pracy z powodu choroby. Uprawnienia te nie dotyczą osób wykonujących pracę na podstawie umów innych niż przewidziane w kodeksie. Dlatego osoba, która pracuje na umowę zlecenie nie ma prawa do płatnego urlopu, może zarabiać mniej niż wynosi płaca minimalna; jeżeli nie opłaca dobrowolnej składki chorobowej, nie otrzyma wynagrodzenia będąc na zwolnieniu lekarskim, kobiecie tak zatrudnionej nie będzie też przysługiwał zasiłek macierzyński. W jeszcze mniej korzystnej sytuacji są osoby wykonujące pracę w oparciu o umowę o dzieło. Od takiej umowy nie odprowadza się składek na ubezpieczenie społeczne, więc osoba, która pracuje tylko na umowę o dzieło nie jest objęta ani ubezpieczeniem emerytalno-rentowym, ani chorobowym, ani wypadkowym, nie ma również prawa do świadczeń publicznej służby zdrowia, bo nie odprowadza składki zdrowotnej. W przypadku umów innych niż umowy o pracę nie obowiązują okresy wypowiedzenia ani żadne świadczenia związane z wypowiedzeniem, czyli np. odprawy. Mówiąc w dużym skrócie, umowa może zostać rozwiązana w dowolnym momencie, bez żadnych konsekwencji.

Czy w takim razie, rację mają ci, którzy uważają stosowanie umów cywilno-prawnych za z gruntu złe? Jeżeli pracodawca proponuje je zamiast umowy o pracę, oczekując jednocześnie pracy jak na etacie, to zapewne tak. Podobnie jak kontrowersyjna i niekorzystna dla pracownika jest sytuacja, w której pracodawca uzależnia zatrudnienie od gotowości założenia przez kandydata własnej działalności gospodarczej. Samozatrudnienie w tym przypadku nie spełnia żadnej innej funkcji poza przerzuceniem na pracownika wszelkich zobowiązań, które wynikałyby ze stosunku pracy.

Umowy cywilnoprawne, stosowane prawidłowo i zgodnie z prawem, dotyczyć powinny pewnych tylko sytuacji. Umowa o dzieło ma zastosowanie do sytuacji, w których zleceniobiorca zobowiązuje się do wykonania określonego dzieła, przedmiotem jej jest więc rezultat pracy, nie sama praca. Zleceniodawca nie może rościć sobie prawa do kontrolowania tempa i sposobu wykonywania dzieła, o ile jest ono oddane w terminie i spełnia wymagania określone w umowie. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku umowy zlecenia, tutaj przedmiotem umowy jest staranne wykonywanie powierzonej pracy. W tym aspekcie jest zbliżona do umowy o pracę, ale w przeciwieństwie do niej, nie powinna powodować organizacyjnego i służbowego podporządkowania zleceniobiorcy wobec zleceniodawcy. Ten ostatni nie ma prawa narzucać miejsca i czasu wykonywania powierzonej pracy ani uzależniać jej przebiegu od poleceń służbowych.

Jak to wszystko ma się do dyskusji o „umowach śmieciowych”? Na pewno trzeba oddzielić sytuacje prawidłowego stosowania umów cywilnoprawnych od wszelkiego rodzaju nadużyć. Niepokojące są praktyki zastępowania umów o pracę  innymi formami zatrudnienia, wtedy, gdy spełnione są wszystkie warunki do tego, by zawrzeć umowę o pracę. Ostatnio często spotykaną praktyką jest proponowanie umów cywilnoprawnych zwłaszcza ludziom młodym, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy i godzą się na jakąkolwiek formę zatrudnienia, byleby zdobyć doświadczenie zawodowe. 

Długotrwała praca w oparciu o umowy inne, niż przewidziane w kodeksie pracy powoduje mniejszą stabilność zatrudnienia, często również niższe dochody. To z kolei przekłada się na niższą jakość życia, wpływa na planowanie rodziny, powodując chociażby odraczanie decyzji o posiadaniu dzieci. Jest więc zjawiskiem społecznie negatywnym. Warto jednak pamiętać, że źródłem problemu nie jest sam fakt istnienia umów cywilnoprawnych, a ich niezgodne z przeznaczeniem stosowanie. Może więc zamiast o „umowach śmieciowych” powinniśmy mówić o „śmieciowym”, czyli niezgodnym z zasadami i krzywdzącym zatrudnieniu? Problem na pewno istnieje, ale warto przyjrzeć się mu szerzej, nie tylko przez pryzmat rodzaju umowy.

Emilia Witkowska   
Elektroniczne Centrum Aktywizacji Młodzieży