Wydawca treści
Absolwent OHP, który zmienia świat dobrym sercem
2026-01-13
Są rozmowy, które zostają z człowiekiem na długo. Takie, po których człowiek czuje się… lepszy. I właśnie taką rozmowę miałam z Łukaszem Bańczakiem – ciepłym, szczerym, pełnym pasji i serca absolwentem 9-8 Hufca Pracy w Sanoku oraz Zespołu Szkół nr 5 w 2008 roku. Człowiekiem, który nie tylko potrafi pięknie śpiewać, ale też – co znacznie ważniejsze – potrafi pięknie żyć.
Justyna Kubiak, starszy wychowawca 9-8 Hufca Pracy w Sanoku: Łukaszu, wiem, że OHP zajmuje w twoim sercu ważne miejsce. Gdy wracasz myślami do tamtych lat – co czujesz jako pierwsze?
Łukasz: Zawsze pojawia się uśmiech. I takie ciepło… OHP było dla mnie jak drugi dom. Przyjęto mnie z życzliwością, jak swojego. Miałem też poczucie, że idę drogą, którą ktoś już przeszedł – mój brat Krystian. Widziałem jego dyplomy na ścianie, słyszałem o konkursach, o ping-pongu… To budowało we mnie przekonanie, że trafiam w dobre miejsce.
Justyna: Brzmi to tak, jakby już wtedy rodziła się w tobie świadomość, że to będzie ważny etap życia. I… miałeś rację. Od zawsze wiedziałeś, że chcesz pracować w sklepie? Pytam, bo mało kto tak wcześnie odnajduje swoją drogę.
Łukasz: To było we mnie od dziecka. Naprawdę. Układałem w pokoju opakowania, robiłem swój mały sklepik. Śp. Mama była moją stałą klientką. Dziś robię to samo – tylko branża zmieniła się ze spożywczej na meblową.
Justyna: Czyli twój obecny sukces… zaczął się od kubeczków po jogurtach? To jest piękne. Co w byciu sprzedawcą daje ci największą satysfakcję?
Łukasz: Zdecydowanie ludzie. Ich powroty, dobre słowo… Moment, w którym klient wychodzi zadowolony i mówi: „Dobrze, że pan tu jest”. To jest coś, co naprawdę buduje.
Justyna: I to widać po tobie. Masz w sobie spokój człowieka, który robi to, co lubi. Wiem też, że masz ogromną pasję – śpiew. Kiedy poczułeś, że to „to”?
Łukasz: To zaczęło się w podstawówce. Siostra Emilia robiła coś w rodzaju castingu do psalmu na Komunię. Poszedłem, zaśpiewałem i… zostałem wybrany. Potem były kolejne występy, konkursy, śluby, a nawet „Szansa na sukces”.
Justyna: Co dzieje się w tobie, kiedy stajesz przed publicznością?
Łukasz: Najbardziej liczą się emocje ludzi. Jeśli ktoś się wzruszy, jeśli zobaczę łzy… to wiem, że dotarłem do czyjegoś serca. I to jest największa nagroda.
Justyna: Śpiew, wiersze… Twoja artystyczna strona jest mocna. Czy to tylko hobby, czy ważny sposób wyrażania siebie?
Łukasz: I jedno, i drugie. Muzyka to mój sposób na przekazywanie emocji. A poezja? Dzięki niej zdobyłem 6. miejsce w ogólnopolskim Festiwalu Amatorskiej Twórczości Artystycznej OHP. Dostałem też nagrodę burmistrza Iwonicza za interpretację wiersza „Gdy zima powraca”. To były naprawdę piękne chwile, na które przygotowywał mnie Komendant Hufca Tomasz Nazar.
Justyna: Od wielu lat pomagasz innym. Powiedz – skąd się to w tobie wzięło?
Łukasz: Poczułem, że mogę coś zrobić. Że potrafię. Że to jest mój obowiązek wobec świata. Od kilkunastu lat pomagam chorym dzieciom i osobom starszym. Organizuję zbiórki, kiermasze. A od sześciu lat wspiera mnie w tym moja żona Natalia. To dla niej nazwałem działalność „Anioły spadają z nieba”. Bo jest moim aniołem.
Justyna: To jedno z najpiękniejszych wyznań, jakie usłyszałam w wywiadzie… Czy jest akcja, która szczególnie zapisała się w twoim sercu?
Łukasz: Tak. Agatka z Częstochowy. 8 lat, guz mózgu. Cała Polska się zaangażowała. Udało się zebrać miliony… A potem Agatka zmarła. To mnie bardzo dotknęło. Zrozumiałem wtedy, że trzeba pomagać od razu – kiedy jeszcze można coś zmienić.
Justyna: To chyba jedna z tych historii, które zostają z człowiekiem na zawsze…Myślisz, że każdy z nas ma w sobie dobro? Czy trzeba je w sobie obudzić?
Łukasz: Dobro jest w każdym. Tylko czasem trzeba iskry, żeby zaczęło działać. Żyjemy szybko, byle jak, w biegu… a przecież najważniejsze jest zdrowie i drugi człowiek. Pomagajmy, bo jutro to my możemy potrzebować pomocy.
Justyna: Piękne i prawdziwe. Gdybyś mógł powiedzieć coś młodemu Łukaszowi z 2008 roku, z czasów OHP – co by to było?
Łukasz: „Ucz się, chłopie.” Nawet jeśli nie wiesz, po co – ucz się. W dorosłym życiu naprawdę przychodzi moment, kiedy żałujesz, że nie masz większej wiedzy.
Justyna: Myślę, że wielu młodym ludziom przydałaby się taka rada. Jak wygląda twój idealny dzień?
Łukasz: Zaczyna się wtedy, kiedy otwieram oczy i widzę moją rodzinę. Nawet jeśli jeszcze śpią. To jest dla mnie największe szczęście i spokój.
Justyna: Widać, że rodzina to dla ciebie fundament wszystkiego. Jakie masz marzenia? Te osobiste i te zawodowe?
Łukasz: Największe marzenia już się spełniły – rodzina. A jeśli chodzi o podróże… Islandia, Szkocja. Chciałbym kiedyś zabrać tam żonę i dzieci.
Justyna: I wierzę, że to się wydarzy. Masz w sobie determinację człowieka, który doprowadza marzenia do końca. Jak chciałbyś, by ludzie cię zapamiętali?
Łukasz: To już każdy musi sam zdecydować. Ci, którzy mnie znają, wiedzą najlepiej. A ja staram się żyć tak, żeby szerzyć dobro. Moje motto „Anioły spadają z nieba” nie jest przypadkowe. Wierzę, że każdy z nas może być dla kogoś takim aniołem.
Justyna: I ty nim jesteś – choć pewnie sam nigdy byś tego o sobie nie powiedział. Bardzo dziękuję za rozmowę. To piękne co robisz!
Łukasz: Ja również bardzo dziękuję i cieszę się, że OHP o mnie pamięta.
Są ludzie, którzy uczą nas, że dobro nie potrzebuje wielkich słów ani braw. Ono potrzebuje człowieka. Łukasz jest właśnie takim człowiekiem – zwyczajnym i jednocześnie absolutnie wyjątkowym. Kiedy opowiada o życiu, robi to z pokorą. Kiedy opowiada o pomocy innym – z czułością. A kiedy opowiada o rodzinie – w jego głosie słychać czyste szczęście.
Po takiej rozmowie jedno jest pewne: Anioły naprawdę spadają z nieba. Niektóre mają na imię Łukasz.
Rozmawiała: Justyna Kubiak- starszy wychowawca 9-8 Hufca Pracy w Sanoku



Widok zawartości stron
Zobacz również:
Zobacz również:
-
Kolorowa Werka - wywiad z absolwentką
27.03.2026
-
Udowodniła, że można – historia Sylwii
03.02.2026
-
Od fryzjera do barbera – wywiad z Jackiem
22.01.2026



