Wydawca treści
Wywiad z Rafałem Napiórkowskim – absolwentem HP w Rybniku
2026-04-02
Brak motywacji, trudności osobiste i niepewność co do przyszłości – z takim bagażem Rafał Napiórkowski trafił do Hufca Pracy w Rybniku. Dziś, jako wykwalifikowany operator CNC, pracuje zawodowo, kontynuuje naukę w szkole branżowej II stopnia i marzy o własnej działalności. O tym, jak OHP pomogło mu „stanąć na nogach", opowiada w rozmowie z nami.
Rafał, ukończyłeś już edukację i swoją przygodę w Ochotniczych Hufcach Pracy. Jak się czujesz jako absolwent?
Czuję dużą satysfakcję, ulgę, ale i motywację do kontynuowania nauki. Na początku droga nie była łatwa – miałem swoje problemy, brakowało mi motywacji i planu na życie. Ale dziś, kiedy patrzę wstecz, widzę, że dzięki OHP udało mi się ułożyć swoją przyszłość i przede wszystkim odnaleźć sens w tym, co robię. Dzięki hufcowi mogłem się pokazać z dobrej strony.
Co najbardziej zapadło ci w pamięć z czasu uczestnictwa?
Na pewno praktyki zawodowe. Tam człowiek zderzał się z prawdziwą pracą – musiał być punktualny, odpowiedzialny, czasem zmęczony, ale zawsze zaangażowany. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tych wszystkich konkursach i przede wszystkim wyjazdach, w których uczestniczyliśmy. To dawało poczucie, że OHP to nie tylko nauka i praca, ale też rozwój osobisty, możliwość sprawdzenia się w nowych sytuacjach. Dzięki OHP mogłem wystąpić w telewizji.
Opowiedz o tym.
To było dla mnie ogromne przeżycie i wyróżnienie. Nigdy wcześniej nie myślałem, że będę miał okazję mówić przed kamerami. Na początku stres był ogromny – światła, mikrofony, świadomość, że będą oglądać mnie setki, a może i tysiące osób. Ale dzięki wsparciu pani Kasi (wychowawca) i mobilizacji ze strony pracodawcy dałem radę i szybko poczułem dumę, że mogę reprezentować nie tylko siebie, ale też OHP i pokazać, że młody człowiek potrafi coś osiągnąć. Opowiedziałem o mojej pracy, o tym, czego się nauczyłem i jak wygląda mój zawód od kuchni. Oczywiście wypowiedź została maksymalnie skrócona. Mimo to po programie dostałem wiele gratulacji, nawet od osób, których się nie spodziewałem. To dodało mi jeszcze więcej wiary w siebie i pokazało, że warto się starać.
A jak wyglądały relacje z kadrą i wychowawcami?
Na początku bywało różnie, bo wiadomo – młodzież ma swój charakter, a my nie zawsze byliśmy aniołami (śmiech). Ale naprawdę szybko okazało się, że wychowawcy mieli wobec nas cierpliwość i naprawdę chcieli nam pomóc. Potrafili nas zmotywować, czasem ostro zwrócić uwagę, ale dzięki temu człowiek się uczył. To było bardziej wychowanie do życia niż sama nauka.
Czy OHP zmieniło twój sposób patrzenia na siebie i na przyszłość?
Zdecydowanie tak. Wcześniej nie miałem większych ambicji, nie wiedziałem, gdzie się odnajdę. OHP dało mi zawód i doświadczenie, a przede wszystkim poczucie, że coś potrafię i mogę na tym budować. Nauczyłem się systematyczności, odpowiedzialności i tego, że warto stawiać sobie cele.
Jakie były twoje największe sukcesy podczas uczestnictwa?
Telewizja, o której mówiłem. Możliwość pokazania talentów – w siłowaniu na rękę i innych konkursach, a już na pewno pomoc w ukończeniu szkoły i zdobycie doświadczenia zawodowego. Dla mnie to ogromna sprawa, bo nie zawsze wierzyłem, że dam radę. Cieszę się też z wyróżnień, jakie dostałem – m.in. za frekwencję i zaangażowanie w praktykach. To pokazuje, że moja praca została doceniona.
Czy miałeś chwile zwątpienia?
Tak, nie raz. A kto ich nie ma? Były momenty, że chciałem zrezygnować, szczególnie kiedy miałem trudności osobiste. Ale wtedy właśnie pomogli mi wychowawcy i znajomi z grupy. To też nauczyło mnie, że warto prosić o wsparcie i nie poddawać się przy pierwszej przeszkodzie.
Czym zajmujesz się teraz, po ukończeniu OHP?
Pracuję, co daje mi stabilność finansową i satysfakcję. Jednocześnie realizuję dalsze kształcenie zawodowe w szkole branżowej II stopnia. Chciałbym podnieść kwalifikacje, skończyć kolejne kursy. Mam też marzenie, żeby w przyszłości otworzyć własną działalność. Wiem, że to wymaga odwagi i planu, ale czuję, że jest to realne.
Jakie rady dałbyś młodym ludziom, którzy zastanawiają się nad wyborem OHP?
Powiedziałbym im, żeby się nie bali. OHP to przede wszystkim szansa – nie dla każdego łatwa, ale wartościowa. Trzeba się zaangażować, chcieć czegoś nauczyć, pracować nad sobą. Jeśli ktoś podejdzie do tego poważnie, wyjdzie z tego z zawodem, doświadczeniem i innym spojrzeniem na życie. Ja wiem, że to właśnie dzięki OHP stoję dziś na nogach.
A co tobie osobiście dało uczestnictwo – poza zawodem i doświadczeniem?
Przede wszystkim pewność siebie. Wcześniej często czułem, że jestem gorszy od innych, że sobie nie poradzę. Teraz wiem, że dam radę. Mam za sobą trudne chwile, ale one mnie ukształtowały. Czuję, że mogę planować przyszłość, a nie tylko przeżyć dzień.
Na zakończenie – jak byś jednym zdaniem podsumował swoją przygodę z OHP?
To była szkoła życia – angażująca, ale bardzo potrzebna. Dzięki niej stałem się dorosłym człowiekiem.
Bardzo ci dziękujemy za rozmowę.
Dziękuję.
Rozmowę przeprowadzili: Iwona Wietrzyk i Marcin Ochojski – wychowawcy HP w Rybniku




Widok zawartości stron
Zobacz również:
Zobacz również:
-
Kolorowa Werka - wywiad z absolwentką
27.03.2026
-
Patrycja, Aleksander i ich rodzina
26.02.2026
-
Zuzanna – zawsze zaradna
10.02.2026
-
Udowodniła, że można – historia Sylwii
03.02.2026
-
Od fryzjera do barbera – wywiad z Jackiem
22.01.2026



